|
piątek, 19 października 2001 r., godz: 14:10
- Śląsk stoi przed dużą szansą awansu do grupy mistrzowskiej. Trzeba jednak wygrać dwa najbliższe mecze na własnym stadionie. Czy młody wrocławski zespół wytrzyma presję kibiców?
- Na pewno jakaś presja jest i jakaś obawa istnieje. Z drugiej jednak strony ci zawodnicy byli już kilka razy pod presją i mają już doświadczenie. Tak było między innymi w drugiej lidze, kiedy walczyliśmy o awans, i tak było w poprzednim sezonie, kiedy się broniliśmy przed spadkiem. Sądzę, i mam taką nadzieję, że damy sobie radę i wytrzymamy tę presję. - Pogoń Szczecin ma chyba jeden z groźniejszych ataków w lidze i na pewno nie będzie łatwo się przeciw nim grało. - Groźny atak, ale jeszcze groźniejsza jest druga linia szczecinian. To właśnie ze środkowymi pomocnikami Pogoni mieliśmy największe problemy w czasie pierwszego meczu w Szczecinie. Szkoda, że za żołte kartki nie zagra Darek Sztylka, bo na pewno bardzo by się nam przydał w środku pola. Zrobimy jednak wszystko, aby powstrzymać zarówno pomocników Pogoni, jak i napastników. W defensywie gra się nam coraz lepiej i liczę, że w sobotę rozegramy dobry mecz i nie damy się zaskoczyć. - W ostatnich spotkaniach Śląsk już nie traci tyle bramek, jak we wcześniejszych meczach. Co się zmieniło i z czego to wynika? - Po ostatnim sezonie doznaliśmy sporych ubytków, zwłaszcza w defensywie. Musiało upłynąć trochę czasu, aby zespół się zaczął rozumieć i zaczął dobrze funkcjonować w destrukcji. Większość bramek traciliśmy, ponieważ ktoś odpuszczał swojego zawodnika na dwa, trzy metry w odległości 20 metrów od bramki i przeciwnik to wykorzystywał. Trener mocno nam to perswadował w ostatnim czasie i to chyba zaczyna przynosić efekty. Trener Nemec podkreślał, że obrońca ma przede wszystkim koncentrować się na obronie, a dopiero później myśleć o włączaniu się do akcji ofensywnych, i wszyscy chyba zaczęli to rozumieć. - W meczu z Legią Dariusz Filipczak nie strzelił karnego. Czy w sobotę, jeżeli będzie taka konieczność, zdecyduje się Pan podjąć to wyzwanie? - Zasada jest taka, że karnego strzela ten, który strzelał ostatniego wykorzystanego karnego. Tak się złożyło, że przed Legią jako ostatni jedenastkę wykorzystał "Filip" i dlatego to on strzelał. W zeszłym sezonie nie wykorzystałem dwóch karnych i trudno, abym się pchał dalej. W sumie trudno powiedzieć, czy w sobotę, jeżeli będzie okazja, będę strzelał ja. Darek mówił, że on może strzelać dalej. Również Marcin Wasilewski może podjąć to wyzwanie. Trener nie wyznaczał kogoś konkretnego. Jak nam mówi, to zależy od tego, kto w danej chwili czuje się na siłach. Podczas meczu na boisku dzieją się różne rzeczy i trudno powiedzieć, kto w danej chwili będzie najlepszym strzelcem. - Pogoni bardzo rzadko udawało się we Wrocławiu uzyskać korzystny wynik. Czy może to może was jakoś podbudować i wzmocnić poczucie się pewności? - Zawsze nam się dobrze grało z Pogonią na własnym stadionie i zawsze kończyły się te mecze korzystnym wynikiem dla nas. Myślę, ze to może nas podbudować psychologicznie. Nie liczył bym jednak że będzie to miało wpływ na Pogoń. Grają tam doświadczeni zawodnicy i raczej nie będą się tym przejmowali, co było kiedyś. Może to nawet podziałać na nich mobilizująco. Będą chcieli wreszcie przerwać tę złą passę na wrocławskim stadionie. - Nie jest tajemnicą, że sytuacja finansowa w Śląsku nie jest najlepsza. Ma to jakiś wpływ na atmosferę w zespole? - Ja sądzę, że raczej nie. Jak obserwuję drużynę, to wszelkie sprawy tego typu nie mają żadnego wpływu na postawę zawodników. Te zaległości nie są w sumie aż tak duże, nie są to miesiące. Jeżeli już się zdarzają jakieś zaległości w stosunku do nas, to są one regulowane w ciągu tygodnia, najwyżej dwóch. Staramy się o tym nie rozmawiać ani w szatni, ani na treningach. My w tej chwili mamy grać i nie myśleć o innych rzeczach. Przed nami bardzo ważne mecze, do których musimy podejść w pełni skoncentrowani. - W zeszłym sezonie Śląsk personalnie był zespołem silniejszym, ale to teraz gra lepiej. Z czego to wynika? - Wydaje się, że ci gracze, którzy grają w tej chwili w Śląsku, weszli w optymalny wiek dla piłkarza. Z drugiej strony - na pewno ci zawodnicy uczynili jakiś krok do przodu i są lepsi piłkarsko niż jeszcze kilka czy kilkanaście miesięcy temu. Warto też zwrócić uwagę na inną kwestię. Działacze nie mieli pieniędzy na sprowadzanie zawodników z wielkimi nazwiskami, ale nie zawsze z wielkimi umiejętnościami, i w końcu postawili na piłkarzy z naszego regionu. I - jak widać - to się opłaciło. Ci piłkarze nie są wcale gorsi od tych sprowadzanych. Wcześniej co chwilę był nowy trener, który sprowadzał kolejnych zawodników, i zazwyczaj nie byli to najlepsi zawodnicy. Teraz grają piłkarze, którzy chcą tu grać. To przynosi i powinno jeszcze przynosić oczekiwane rezultaty. źródło: Gazeta Wyborcza
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||