|
wtorek, 9 października 2001 r., godz: 12:09
W Poznaniu wydarzenie goni wydarzenie. Zaledwie 9 dni minęło od wielkiego triumfu piłkarzy Lecha, którzy w V rundzie Pucharu Ligi pokonali Amicę Wronki, a już w środowy wieczór zanosi się na kolejną wielką atrakcję. Na Bułgarską na mecz 1/16 finału Pucharu Polski przyjeżdża wicemistrz Polski Pogoń Szczecin.
Zacięta rywalizacja obu klubów, tak piłkarzy na murawie, jak i kibiców na trybunach, trwa niemal tak długo, jak długa jest historia obu klubów. To dodaje dodatkowego smaczku środowej konfrontacji. Jeszcze kilka miesięcy temu nie było by najmniejszego kłopotu z wytypowaniem zwycięzcy tej rywalizacji. Pogoń walczyła o mistrzostwo Polski, a Lech z trudem bronił się przed spadkiem z drugiej ligi. Dzisiaj szczecinianie nadal są w czołówce ekstraklasy, natomiast poznaniacy prowadzą na drugim froncie, pewnie zmierzając w szeregi najlepszych. Mało jest wątpiących, że lechitom uda się ta sztuka. W drugiej lidze grają nadzwyczaj skutecznie, a swoje pierwszoligowe przymiarki z powodzeniem konfrontowali już w zwycięskich meczach Pucharu Ligi ze wspomnianą Amicą, czy wcześniej Śląskiem Wrocław. Teraz poznańscy piłkarze staną przed kolejnym trudnym wyzwaniem. W 1/32 finału Pucharu Polski "Kolejorz" wyeliminował trzecioligową Cracovię. Początkowo chciał ulgowo potraktować wyjazd pod Wawel, skupiając wszystkie swoje siły na rozgrywkach ligowych. Kiedy jednak trener Lecha, Bogusław Baniak dowiedział się, że w kolejnej pucharowej partii jego zespół może trafić na szczecińską Pogoń, zmienił plany. To miało być dla niego poważne wyzwanie. - Pochodzę ze Szczecina - mówi trener Baniak. Grałem w Pogoni, i po zakończeniu kariery, z powodu kontuzji, pracowałem w szczecińskim klubie jako trener. Nie ukrywam, że rozstania z Pogonią nie wspominam najmilej, zatem dowiedziawszy się, że los przydzielił nam w Pucharze tego rywala, uznałem że jest okazja, by się w Szczecinie przypomnieć. Jestem teraz związany z Lechem i przyznaję, że przeżywam tu coś wspaniałego. Prowadzenie drużyny, która gra przy tak wspaniałej publiczności to rzadkie trenerskie doznanie. Zatem dołożymy wszelkich starań i sił, by osiągnąć dwa cele. Pierwszy to zaprezentowanie poznańskim kibicom dobrej piłki. Drugi to awans do dalszych pucharowych gier. Zdaję sobie sprawę, że mój zespół przewodzi w drugiej lidze, awansował w Pucharze Ligi, a teraz podejmuje wyzwanie na kolejnym odcinku futbolowej pracy. Cele trzeba sobie jednak stawiać wysokie - podsumowuje Baniak. W niedzielę cieszyliśmy się z drugoligowego zwycięstwa nad Myszkowem. Nie eksploatowałem wszystkich moich najlepszych zawodników, mając właśnie w perspektywie środowy mecz z Pogonią. Żałowałem tylko, że w drugiej części spotkania, kiedy myszkowianie byli już pogodzeni z losem, nie strzeliliśmy co najmniej dwóch dalszych bramek. Nie mam na myśli dobijania rywala, bo 2:0 to także przyzwoite zwycięstwo. Chodzi mi jednak o widownię, żeby dać jej jeszcze ze dwie okazje do zamanifestowania radości. Tego zabrakło. Dwie kapitalne akcje zapewniły nam zwycięstwo nad Myszkowem. Były tak znakomite, że wystarczyły by także na pokonanie szczecinian. Ale z drugiej strony nie dziwię się piłkarzom. Oni podobnie jak ja, w drugiej połowie tego meczu byli już myślami przy spotkaniu z Pogonią. Mogę powiedzieć, że mam rozpracowany szczeciński zespół, bo oglądałem jego niedawny mecz z Amicą, a ponadto dysponuję kasetami z innych spotkań. Nie ulega wątpliwości, że trafiamy na kolejnego rywala z górnej półki krajowej klubowej czołówki. Liczę, że znowu naszym dwunastym zawodnikiem będzie wielotysięczna rzesza kibiców. Bo kto wie czy w środę nie padnie kolejny rekord frekwencji na trybunach stadionu przy ul. Bułgarskiej. Ta zapowiedź jest wielce prawdopodobna, bowiem wejściówki na mecz z Pogonią cieszą się dużym popytem. Wiele biletów rozeszło się już w przedsprzedaży, prowadzonej w kasach stadionu codziennie od godziny 10 do 18. Zapowiada się dobra pogoda, meczu nie będzie można - w przeciwieństwie do spotkania z Amicą - obejrzeć w telewizji. Oceniając na chłodno i realnie szanse obu drużyn, niewątpliwie więcej atutów jest po stronie Pogoni. Czy jednak zdoła ona zatrzymać pędzącą poznańską lokomotywę, utrzymującą ogromne tempo, niezależnie od tego do jakiego celu dąży? źródło: Przegląd Sportowy
Mały
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||