|
czwartek, 13 września 2001 r., godz: 14:27
Nadal tematem numer "jeden", nie tylko zresztą w Łodzi, jest sprawa zadłużeń finansowych wobec swoich byłych zawodników i trenera Marka Koniarka. Były szkoleniowiec Widzewa otrzymał żądaną kwotę, podobnie rzecz się ma z bramkarzem Sławomirem Olszewskim. Natomiast w przypadku Macieja Stolarczyka sprawa jest bardziej skomplikowana. Były futbolista łódzkiego zespołu twierdzi, że nie ma żadnej umowy "na gębę" pomiędzy klubem a nim. Zaprzecza, że zrzekł się 100 tysięcy złotych na rzecz Widzewa.
- Nie wiem kto w tym przypadku mija się z prawdą - powiedział nam mecenas Ireneusz Kruszka, który reprezentuje interesy prawne Widzewa i generalnego menedżera Andrzeja Grajewskiego. - To właśnie my pozywamy do Sądu Polubownego działającego przy PZPN byłego zawodnika łódzkiej drużyny, Macieja Stolarczyka. Stosowną uchwałę w tej mierze podjął zarząd Widzewa, napisaliśmy już pozew i przed sądem futbolowej centrali w Warszawie przedstawimy odpowiednie dokumenty. Jestem przekonany, że prawda leży po naszej stronie, a nie zawodnika - zakończył mecenas Kruszka. Piłkarz strzela z broni dużego kalibru w klub, w PZPN, twierdząc, że ten trzyma stronę Widzewa i pilnuje jego interesów. Rozumiemy, że suma 240 tysięcy złotych jest kwotą niebagatelną. Istnieje jednak pytanie czy nie jest to jednak suma pomniejszona mimo wszystko o 100 tysięcy złotych? Sprawę rozstrzygnie sąd i chyba on będzie miał najważniejszy głos w tej sprawie. - Podczas poniedziałkowego spotkania w PZPN, gdy przedstawiliśmy odpowiednie dokumenty, wiceprezes Eugeniusz Kolator przyznał nam rację. Dodatkowo zgodził się z nami, że najpierw zawodnik musi mieć uregulowane wszystkie zobowiązania wobec klubu, by później dochodzić swych roszczeń finansowych w PZPN - twierdzi Andrzej Grajewski. - Ale istnieje także coś, co nazywa się zrozumieniem trudności dłużnika. Proponowałem Markowi Koniarkowi by sumę 75 tysięcy złotych rozłożył na dwie raty. A ten się uparł i chciał gotówkę od razu i w całości. Ale nie chcę dalej ciągnąć tego wątku. Klub musi wszystko zrobić dla Koniarka, a ten widzi tylko czubek własnego nosa. Życzyłbym sobie byśmy jako Widzew już tylko kopali futbolówkę, a nie stawali przed sądami - zakończył Grajewski. źródło: Przegląd Sportowy
Mały
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||