www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
  Gryf
Aktualności
niedziela, 5 sierpnia 2001 r., godz: 15:51
Kazimierz Węgrzyn (P) z Pogoni Szczecin wślizgiem próbuje wybić piłkę przed biegnącym Tomaszem Sokołowskim (L) z Amiki Wronki, podczas wczorajszego meczu w Grupie B piłkarskiej ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się wynikiem remisowym 1:1.   Fot. PAPChoć spotkanie odbyło się na stadionie przy ul. Leśnej we Wronkach, to jednak piłkarze szczecińskiej Pogoni mogli się czuć jak na swoim stadionie. Na sobotnie, bardzo ciekawie zapowiadające się spotkanie wybrała się ze Szczecina ponadtysięczna grupa kibiców. Wroniecki klub nie był przygotowany na taki "najazd", no i było trochę zamieszania. Szczecińscy fani, dla których przygotowano dwa małe sektory, domagali się dodatkowych miejsc. A kiedy okrzyki: "Więcej miejsca!" nie skutkowały, sami przejęli inicjatywę, zajmując dodatkowy sektor. Gdy piłkarze Pogoni wychodzili na przed meczową rozgrzewkę, zostali przywitani chóralnym śpiewem i hasłami typu: "Jesteśmy u siebie!".
Po 10 min sytuację sam na sam zmarnował Kaczorowski, ale już w 35. min padło wyrównanie. Po rzucie rożnym w polu bramkowym nastąpiło spore zamieszanie. Piłka trafiła w końcu do Macieja Stolarczyka, który przytomnym strzałem pokonał Grzegorza Szamotulskiego. - Być może ktoś mógł tę piłkę wybić, ale nie udało się - opowiadał Bartosz Bosacki, obrońca Amiki.
- Dostałem ją po palcach, ale szansę miałem mizerne, by ten strzał wybronić - uważa Szamotulski. - Apetyty przed spotkaniem mieliśmy większe i pozostanie mały niedosyt. Obrona Pogoni zagrała jednak prawie bezbłędnie.
W drugiej połowie najlepszą okazję do zdobycia bramki miał Jacek Bednarz w 77. min. Wyszedł on do dalekiego podania i oddał ładny strzał, tyle że w słupek.
- Piłka dostała rotacji i była "odchodząca" od bramki. Wcześniej też miałem superokazję. Uciekłem Tomkowi Sokołowskiemu, ale na moment straciłem piłkę z oczu i przez przypadek dotknąłem jej ręką. Ciekawe, co by zrobił sędzia, jakbym upadł, bo byłem podcinany przez Sokołowskiego - tłumaczył Bednarz.
Po zakończeniu spotkania więcej uśmiechów na twarzach było widać u zawodników Pogoni. Ci podziękowali fantastycznie dopingującym swój zespół szczecińskim kibicom i udali się do szatni. Zawodnicy Amiki nie mieli komu podziękować i w szatni byli pierwsi.

     źródło:  Jakub Lisowski (Gazeta Wybrocza)      autor  pa



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2026   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności