|
czwartek, 2 sierpnia 2001 r., godz: 16:45
- Dla mnie jest to inny mecz niż wszystkie - mówi pomocnik Pogoni, który latem odszedł z Amiki Wronki, do której trafił siedem lat temu z Pogoni Szczecin.- Wrócił Pan do Pogoni po siedmiu latach gry w Amice. Zapowiada się dla Pana arcyważne spotkanie. - Dla mnie jest to inny mecz niż wszystkie, ale też nie bardzo od tych pozostałych odbiegający. Nic nie muszę we Wronkach nikomu udowadniać. Grałem tam kilka lat i wszyscy wiedzą, na co mnie stać. Podchodzę zatem do meczu spokojnie. - Dlaczego tak łatwo Amica zrezygnowała z Pana? - Ludzie, którzy pracują w tym klubie, doszli do wniosku, że warto znów wpuścić do zespołu trochę świeżej krwi, i ze starszymi zawodnikami postanowili się pożegnać. Byłem w Amice siedem lat i przestało to sprzyjać mobilizacji czy mojemu rozwojowi piłkarskiemu. Działacze też byli tego zdania. Skoro mają młodszych, to po co mnie mają trzymać na siłę. - A może odszedł Pan, bo źle czułby się Pan jako jeden z najstarszych piłkarzy w kadrze? - Tam jest nacisk na to, aby stawiać na młodszych zawodników. Szuka się młodych i uzdolnionych piłkarzy w niższych ligach i daje się im grać. Nawet jakbym miał równorzędne umiejętności, a doświadczeniem górował nad młodymi, to graliby oni. Dlaczego? Młody, który gra na boisku, może się rozwinąć piłkarsko i trafić do kadry narodowej. We Wronkach patrzą właśnie pod tym kątem. - Czy trener Mirosław Jabłoński starał się namówić Pana do pozostania w klubie? - Nie. Było wiadomo, że chcę odejść już pod koniec sezonu 2000/2001, gdy jeszcze trenera Jabłońskiego nie było w Amice. - Jak Panu podoba się obecna forma poprzedniego klubu? - Rozmawiałem z kolegami z Amiki i sami mi przyznawali, że wyniki są lepsze niż gra. Z Groclinem mieli trzy szanse i zdobyli trzy gole, z Legią dwie szanse i strzelili dwie bramki. Na pewno wyniki przekonują, że są w dobrej dyspozycji, ale z tego, co zaprezentowali, nie są zadowoleni. - Na co w takim razie stać ich będzie w sobotę? - Stać ich na wiele, tylko ważne, jak się trafi z formą. Legię przecież też stać na dużo, ale każdy widzi, jak zaczęła. Czeka nas ciężki mecz. Amica gra u siebie. Przyjdzie sporo kibiców i znów - jak to w małych miasteczkach - będzie piknikowo. A my? Powinniśmy zagrać dużo lepiej niż z Ruchem, bo z chorzowianami nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu. źródło: Jakub Lisowski (Gazeta Wyborcza)
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||