www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
  Gryf
Aktualności
środa, 1 sierpnia 2001 r., godz: 09:25
- Kiedy przyszedłem do Pogoni, byłem w dobrej formie - tłumaczy Jugosłowianin. - Trener Janusz Wójcik bardzo na mnie liczył i jego odejście nie było dobrym rozwiązaniem. Nowy szkoleniowiec Edward Lorens w ogóle na mnie nie stawiał. Miał jedenastu, dwunastu ulubionych zawodników, których tylko z konieczności wymieniał. Ja do nich nie należałem. Miniony sezon był pierwszym w mojej karierze, który przesiedziałem na ławce rezerwowych. Grałem raz w miesiącu i szybko straciłem formę.
- Czy teraz, pod kierunkiem Mariusza Kurasa jest inaczej?
- Zdecydowanie tak. Kuras - w przeciwieństwie do Lorensa - nie ma sympatii i antypatii. Wszystkich traktuje równo. Od kiedy objął drużynę, natychmiast poprawiła się atmosfera.
- Pan też gra lepiej.
- Nie przesadzałbym. Jestem daleki od normalnej dyspozycji. A wszystko przez poprzedni sezon, spędzony na ławce rezerwowych. To był stracony rok. Myślę jednak, że z meczu na mecz forma będzie rosła. Nie tylko moja, ale i całego zespołu.
- Czy złamany bark nie przeszkodził w przygotowaniach do sezonu?
- Nie. Od razu po zdjęciu gipsu i bandaży rozpocząłem treningi.
- U Lorensa grał pan w defensywie. Teraz jest pan pomocnikiem. Gdzie Djoković czuje się najlepiej?
- To nie ma znaczenia. Zawodowy piłkarz ma grać dobrze na każdej pozycji wskazanej przez trenera. Owszem, lepiej się czuję w defensywie. Lubię także "wycieczki" do przodu, często strzelam z dystansu.
- Czym różni się liga polska od jugosłowiańskiej?
- U was jest znacznie więcej taktyki. Większy nacisk kładzie się ponadto na przygotowanie kondycyjne, aniżeli na wyszkolenie techniczne.
- Nie tęskni Pan za Jugosławią?
- Jestem profesjonalistą. Tutaj gram i tutaj jest teraz mój dom. Jestem przyzwyczajony do takiego trybu życia. Kiedy miałem szesnaście lat opuściłem rodzinną miejscowość Pożega koło Belgradu, by podpisać pierwszy kontrakt Ń z Vojvodiną Nowy Sad. Tam spędziłem kilka lat, po czym wyjechałem na sześć miesięcy do Tunezji. Po powrocie trafiłem do klubu Mladost, występującego w drugiej lidze jugosłowiańskiej. Kolejnym miejscem pracy jest Pogoń.
- Kierunek polski jest coraz popularniejszy w Serbii.
- W Jugosławii. Mój kraj to Jugosławia. Nie rozróżniam Serbów i Czarnogórców. Dla mnie to wszystko jedno. A co do pytania... Nie jest ich znowu aż tak wielu. Miałem w poprzednim sezonie kolegę w Śląsku Wrocław, ale już wyjechał. O moich rodakach w Legii wiem tylko tyle, że grali w pierwszej lidze jugosłowiańskiej. Osobiście się jeszcze nie znamy.
- Mieszka pan w Polsce sam?
- Obecnie tak. Moja żona przyjedzie z Belgradu w przyszłym tygodniu.
- Na razie gra Pan w Pogoni, a co potem?
- Kontrakt mam ważny do końca tego sezonu. Nie miałem żadnych propozycji z innych klubów, a czy zostanę w Szczecinie zależy od prezesa Bekdasa.

     źródło:  Przemysław Sas (Przegląd Sportowy)      autor  pa



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2026   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności