|
środa, 21 stycznia 2004 r., godz: 12:15
W niedzielę pomocnik szczecińskiej Pogoni Paweł Drumlak wyleciał z klubu. Prezes Antoni Ptak rozwiązał z nim umowę o pracę, ale zgodnie z zawartymi w niej postanowieniami - obie strony mogły zerwać kontrakt bez podawania przyczyn.
- Najpierw ja wprowadziłem taki zapis, a później klub - tłumaczy Drumlak. - Chodziło mi o to, żebym nie miał problemów z odejściem z Pogoni, gdyby pojawiła się jakaś konkretna i bardziej atrakcyjna oferta. Z kolei szczeciński klub mógł skorzystać z tej opcji, gdyby moja kontuzja kolana przez dłuższy czas uniemożliwiała mi grę. Wiadomo, że nikt nie będzie trzymał w drużynie nie całkiem zdrowego piłkarza. Wtedy nikt nie myślał, że po kilku miesiącach sytuacja tak się ułoży i Pogoń skorzysta z opcji rozwiązania kontraktu. - Czy prezes Ptak próbował w jakiś sposób wytłumaczyć swoją decyzję? - Prezes dzielił się swoimi zarzutami na łamach prasy. Mnie osobiście nie poinformował o powodach zwolnienia. Otrzymałem tylko pisemne zawiadomienie. Nie usłyszałem ani do widzenia ani dziękuję. - Nawet za sześćdziesięciosekundowy występ brał pan takie pieniądze, jak za grę przez całe spotkanie. To podobno demoralizująco wpływało na kolegów. - Kontrakt zaproponował mi klub, wiedziano, że przychodzę z kontuzją. Umowa została tak skonstruowana, że otrzymywałem wynagrodzenie tylko za rozegrane mecze. Absencja w spotkaniu pozbawiała mnie wynagrodzenia. Taki kontrakt jest bardziej ryzykowny dla zawodnika. W innych klubach piłkarze otrzymują pieniądze bez względu na to, czy wychodzą na boisko. - Jest pan zadowolony ze swojej postawy w rundzie jesiennej? - Przystąpiłem do gry w marcu, bez okresu przygotowawczego. Grę oceniają dziennikarze, kibice, a także trener. Fakty mówią za siebie: strzeliłem cztery bramki, zaliczyłem pięć asyst. Nie schodziłem z boiska ani razu, gdy Pogoń przegrywała. Mój klub zakończył rundę jesienną na pierwszym miejscu. - Jednak w meczu z KSZO zasłabł pan w przerwie... - Już przed spotkaniem źle się czułem, powiedziałem trenerowi, że na ile będę mógł, to zagram. W pierwszej połowie chyba nie zawiodłem szkoleniowca, nie wiem dlaczego, byłem atakowany. W przerwie wymiotowałem i nie byłem w stanie grać. To był jedyny przegrany mecz Pogoni, w którym zagrałem. Notabene tylko w pierwszej połowie, po której był remis... - Podobno ma pan konfliktowy charakter, co też przeszkadza we współpracy z panem? - Nie wiem skąd przypięto mi taką łatkę. W Pogoni nie miałem teraz żadnych zadrażnień, jestem ze Szczecina i chciałem budować w zespole jak najlepszą atmosferę. Często mam własne zdanie i myślę inaczej niż inni. Ale takiego myślenia wymaga się od rozgrywających, którzy kreują grę na boisku. Taka postawa może budzić kontrowersje wśród osób wymagających bezwzględnego posłuszeństwa. - Jak zamierza znaleźć pan zatrudnienie w rundzie wiosennej? - Na razie trudno cokolwiek powiedzieć, jestem w stałym kontakcie z ludźmi, którzy chcą mi pomóc. Być może uda się znaleźć jakiś klub za granicą, choć tam z końcem stycznia zamyka się okienko transferowe. Gdyby wcześniej powiedziano mi, że nie jestem potrzebny Pogoni, miałbym więcej czasu na znalezienie klubu. Zupełnie nie rozumiem, że najpierw proponowano mi rozmowy kontraktowe, a później nagle wręczono mi wypowiedzenie. Po co więc wprowadzano poprawki w mojej umowie, dając mi nadzieję, że będę potrzebny zespołowi? - Może prezes sugerował się pańską sportową formą? Od czasu przeprowadzki do Zagłębia Lubin praktycznie zniknął pan z pola widzenia. - Były wielkie plany, co do tego zespołu. Sam się dziwię, jak można było to wszystko roztrwonić. Trafiliśmy jednak na takie osoby, z którymi nie dało się w żadne sposób dogadać. Do Lubina trafiło wielu wielu dobrych zawodników, ale starano się udowodnić, że wszyscy sprowadzeni piłkarze nie nadają się do gry. Ja sam z powodu kontuzji rzadko pojawiałem się na boisku. - Właśnie - czy po tak długiej przerwie był pan w stanie sprostać wymaganiom stawianym piłkarzom szczecińskiej Pogoni? - Ciężko mi oceniać samego siebie. Są momenty w meczach, gdzie trzeba piłkę przytrzymać, a tego być może nie dostrzegają kibice. Jest to jednak realizacja założeń taktycznych. W pełni zadowolony mogę być ze spotkania z Cracovią. Poza tym w Szczecinie moją stronę trzymała publiczność. źródło: PS
js
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||