www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
  Gryf
Aktualności
niedziela, 24 sierpnia 2003 r., godz: 22:55
Miejscowi kibice (oglądali ten mecz nie tylko z trybun, ale i z okien, balkonów i dachów pobliskich budynków) mieli nadzieję, że ich pupile pokonają portowców i w ten sposób wyjdą na zero, czyli odrobią dziesięciopunktową stratę sprzed sezonu (efekt afery barażowej z udziałem Szczakowianki). Fot.: Pogoń On-LineSpotkanie, choć rozgrywane w drugoligowych warunkach (kiepskie boisko, malutki stadion), toczone było przez pierwszoligowców - jeszcze przed kilku miesiącami oba zespoły grały w ekstraklasie, w składach mają prawie same znane z pierwszej ligi nazwiska.
Wśród gospodarzy dało się wyczuć napięcie i oczekiwanie na decyzję naczelnej komisji odwoławczej Polskiego Związku Piłki Nożnej, która jeszcze dziś zajmie się odwołaniem w sprawie kary dotyczącej przekupstwa. Do końca nie było jasne, w jakim składzie zagrają gospodarze, prezesowi i trenerowi udało się jednak namówić wszystkich swoich najlepszych zawodników, by wystąpili przeciwko szczecinianom.
- Przyrzekłem piłkarzom, że do 15 września zniwelujemy większość płacowych zaległości - wyjaśniał prezes Tadeusz Fudała.
Mecz toczył się pod dyktando gospodarzy, ale portowcy bronili się umiejętnie. Dobrze zorganizowana linia defensywy, którą rozsądnie kierował bramkarz Bogusław Wyparło, rozbijała ataki Szczakowianki. Strzałami z dystansu próbowali zaskoczyć golkipera gości Ryszard Czerwiec i Witold Wawrzyczek, piłka albo mijała słupek, albo lądowała w rękach Wyparły.
Najlepsze dwie okazje na zdobycie gola miał Grzegorz Król. W 57 minucie napastnik gospodarzy w sytuacji sam na sam zdecydował się na natychmiastowy strzał, po którym piłka poleciała nad poprzeczką. Kwadrans przed końcem wydawało się, że szczecinian już nic nie uratuje, bo Król stał półtora metra przed pustą bramką i wystarczyło tylko, że dostawi nogę, by dokończyć akcję Dżenana Hosicia. Piłkarz jednak fatalnie skiksował i piłka znowu ominęła słupek. - Za to, co zrobiłem, mogę tylko przeprosić kolegów i kibiców. Nie pamiętam, bym w przeszłości podobnej okazji nie wykorzystał - kręcił głową Król.
Goście ograniczali się do kontrataków, były one jednak w większości niegroźne. Na wspomnienie zasługuje tylko sytuacja z 70. min. gdy Artur Bugaj strzelił tuż obok wyciągniętego jak struna Andrzeja Bledzewskiego, ale też i obok słupka.
Bohaterem meczu był Wyparło, który w tym sezonie jeszcze nie puścił gola. - Było nam tu łatwiej się bronić, bo boisko jest bardzo małe, a atak pozycyjny nie jest najmocniejszą bronią Szczakowianki - cieszył się po meczu Wyparło.
Zadowolony był także trener gości Bogusław Baniak, który mecz musiał oglądać z trybun.
- Jechałem do Szczakowej z duszą na ramieniu, na szczęście mój zespół stanął na wysokości zadania i zademonstrował dojrzałą grę. Bardzo się denerwowałem siedząc na trybunach, osiem minut przed końcem nie wytrzymałem tego napięcia i... wyszedłem na miasto - powiedział Baniak.
Zawiedziony był prowadzący gospodarzy Albin Mikulski. - Spodziewałem się więcej po moim zespole. Zabrakło iskry, łutu szczęścia, a goście w destrukcji spisali się wyśmienicie - skomentował szkoleniowiec Szczakowianki.

foto:  Pogoń On-Line      źródło:  Gazeta Wyborcza      autor  pa



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2026   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności