www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
  Gryf
Aktualności
niedziela, 20 lipca 2003 r., godz: 19:45
Jakub Lisowski: Jak odebrałeś słowa Antoniego Ptaka, który w środę stwierdził: "Nie zrobiliśmy fuzji z żadnym innym klubem. My tylko przenieśliśmy siedzibę spółki do Szczecina i zmieniliśmy jej nazwę. Poza tym to wciąż jest ta sama Piotrcovia".
Rafał Chlasta: Jako niezręczność bądź przekłamanie dziennikarskie. Niestety w ostatnim okresie w wypowiedziach dotyczących Pogoni Szczecin jest mnóstwo przekłamania, własnej interpretacji faktów czy własnych przemyśleń. Dlatego nie sądzę, aby pan Ptak coś takiego powiedział.
Wypowiedź znalazła się w depeszy Polskiej Agencji Prasowej i została powielona w Polsce.
- Być może chodzi o to, że jest to ta sama Piotrcovia jeśli idzie o sytuację finansową, o sprawy kontraktów z piłkarzami. Ale w tej wypowiedzi jest pewna nieścisłość. Do spółki pana Ptaka i jego rodziny dołączyły cztery nowe podmioty: pan Mirosław Stasiak, Tadeusz Dąbrowski [mają po 10 proc. udziałów w spółce - lis], stowarzyszenie MKS Pogoń i my - Pogoń Nowa [mają po jednym procencie - lis]. Nie jest więc to ta sama struktura kapitałowa, choć większość udziałów pozostaje w ręku pana Ptaka.
I nie jest to Pogoń, która może uzurpować sobie prawa do tradycji i sukcesów starej Pogoni. Może to Was zabolało?
- Zgadzam się, MKS Pogoń Szczecin SSA nie jest prostą kontynuacją upadającej Pogoni, tak jak i nie była by nią Pogoń Nowa. Ale w pewnym stopniu mamy prawa do wcześniejszych sukcesów, bo w naszej spółce znalazło się również stowarzyszenie MKS Pogoń, no i jesteśmy my - kibice. Oczywiście zakończył się pewien etap, tak jak zakończył się przy zakładaniu pierwszej SSA Pogoń w 1999 - etap amatorstwa. Prezes Bekdas obiecał wielką piłkę i wielkie pieniądze. Później było gorzej i dziś lada moment SSA upadnie. Mielibyśmy katastrofę piłkarską w Szczecinie i gdyby nie pomysł pana Ptaka i wspólników, to mielibyśmy tylko Pogoń Nową w IV lidze. Mogliśmy albo iść pod prąd, czyli nie łączyć się z Ptakiem, albo tak zabezpieczyć nasze i Szczecina racje, by być spokojnym. Wybraliśmy drugie rozwiązanie. Wiele klubów w Polsce zmieniało swoje nazwy. Kibice Lecha Poznań kibicują w zasadzie innemu klubowi niż powinni. KKS Lech zmarł na początku lat 90. z takich samych powodów co SSA Pogoń Lesa Gondora. Z powodu długów najpierw przekształcono KKS w PKP, a teraz WKP.
Nie za szybko odstąpiliście od Lesa Gondora i SSA Pogoń?
- W styczniu i lutym po demonstracjach w mieście oferowaliśmy mu utrzymanie na naszych barkach zespołu, by mógł się skupić na stronie biznesowej - a więc dogadaniu się z miastem. Prezes Gondor chciał jednak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, a my się nie zgodziliśmy. Nie chcieliśmy finansować jego zobowiązań. Wiosna była katastrofą i nie można jej cofnąć. Spółka zadłużona na blisko 30 mln, z czego większa część wobec Gondora. Pod koniec ligi jedyną wartością tej spółki była nazwa, herb i tradycja. Przypomnę także, że prezes Gondor obraził nas w rozmowach. Nas to nie zraziło, na drugi dzień zaproponowaliśmy mu, by sam przedstawił swoje warunki współpracy. Chcieliśmy mieć subkonto w klubie i finansować tylko sprawy sportowe. Prezes się nie zgodził.
Teraz Wam, Pogoni Nowej, a więc teoretycznie przedstawicielom kibiców, przypadło bardzo trudne zadanie - przekonać fanów do zaakceptowania: według jednych "sztucznego tworu", według innych "nowej Pogoni". Macie na to pomysł? 
- Nie będziemy namawiać kibiców, by się rzucili na trybuny ze śpiewem i radością. Do tego potrzebne jest po pierwsze trochę czasu, bo sytuacja jest nowa; po drugie - w 90 proc. powodzenie zależy od samych zawodników, bo to oni będą biegali po boisku. Wiele zależy od trenera, a chyba najmniej od działaczy. Ci mają zagwarantować normalność funkcjonowaniu klubu, czyli tego, czego nie było przez ostatnie trzy lata.
Co zaoferujecie kibicom, by ci szybko zaakceptowali nową Pogoń?
- Normalność, czyli to, na co wszyscy czekaliśmy. Chcemy, by drużyna była zespołem z aspiracjami, by grała na wysokim poziomie. Nie żądamy, przynajmniej ja, by wygrywała mecz za meczem, ale by zawsze prezentowała walkę i zaangażowanie. Ci zawodnicy reprezentują Pogoń i muszą odbudować zaufanie i pozycję Pogoni, która została w zeszłym roku zniszczona poprzez wyniki, które nas kompromitowały.
Jakie są obecnie nastroje wśród fanów?
- Kibice mają mieszane odczucia, ale w tej chwili wszyscy wyczekują. Część z kibiców daje spokój w rundzie jesiennej działaczom klubu, aby zmierzyć się z rzeczywistością ligową. Mam nadzieję, że wynik sportowy za pół roku będzie na tyle dobry, że kibice pomyślą, jak awansować do I ligi, a nie o tym, jak powstawała ta drużyna.
Dziś wydaje się, że najsilniejszym ogniwem zespołu jest trener Bogusław Baniak, który doskonale zna realia panujące w II lidze. Mieliście jakiś wpływ na dobór szkoleniowca?
- Piotrcovia zatrudniła Baniaka wcześniej, niż pojawił się pomysł przeniesienia zespołu do Szczecina. Później pytano nas o opinię na temat trenera. Stwierdziliśmy, że jest fachowcem w swojej dziedzinie. Zdajemy sobie także sprawę, że są kibice Pogoni, którzy mają mu za złe pracę w Lechu Poznań, a jeszcze bardziej - kilka jego niewybrednych opinii, które mogły urazić szczecinian. Czeka go ciężka próba. Musi zdać sobie sprawę, że byłby inaczej postrzegany jako szkoleniowiec Piotrcovii, a inaczej będzie jako trener Pogoni. Tu będzie wywierane na niego nieporównywalnie większe ciśnienie. Kibice będą oczekiwać zwycięstw i to odnoszonych w dobrym stylu. Trener wydaje się być tego świadomy. Wie, że będzie na cenzurowanym.
Zdajecie sobie sprawę, że w meczach wyjazdowych Pogoń będzie witana jako Piotrcovia, a w Szczecinie trafi na rezerwę ze strony kibiców. To nie ułatwi szkoleniowcowi konsolidacji zespołu. Jak mu chcecie pomóc?
- W Szczecinie teraz panuje etap oczekiwania i pewnej rezerwy. Od trenera Baniaka i zespołu zależy, jak będą postrzegani przez fanów. Nie mogą przyjechać do Szczecina z myślą, że tu trafią od razu na rodzinną atmosferę i przychylność. Mogą trafić na ciszę, ale pewnie są tego świadomi. To się może zmienić na korzyść, ale do tego potrzebne są zwycięstwa. Trener ma wolną rękę w kompletowaniu składu i to on odpowiada za wynik, zawodników, taktykę.
Trener dostał wolną rękę i dobrze. Źle, że testuje w zespole Macieja Lewnę, który jest podejrzany o niesportowe zachowanie przed meczem Świtu ze Szczakowianką i podczas meczu.
- Nie mieliśmy okazji porozmawiać z trenerem Baniakiem na ten temat. Ja nie wiem, czy z panem Lewną został podpisany kontrakt, czy tylko przebywał on na obozie. Wyjechał z niego już inny podejrzany piłkarz [Adam Warszawski - lis]. Jemu podziękowano za współpracę, być może to podobnie będzie z Lewną.
Jako kibic zaakceptowałbyś Lewnę w drużynie?
- Jako kibic nie godzę się, aby pan Lewna występował w drużynie Pogoni Szczecin.
Mało szczecińskich akcentów w drużynie.
- Kompletowanie składu jeszcze się nie skończyło. Oczywiście chcielibyśmy w drużynie więcej szczecińskich piłkarzy, ale wolną rękę ma trener Baniak. Uważa, że inaczej buduje się skład do II ligi, a inaczej do I. Teraz potrzeba walczaków, ale poczekajmy. Chodzi jeszcze po giełdzie parę nazwisk piłkarzy, którzy mieliby wzmocnić nasz zespół. Zapewniam, że naciśniemy na trenera, by blisko zespołu znalazło się kilku piłkarzy z drużyny rezerw Zbigniewa Kozłowskiego. Być może dojdzie paru utalentowanych chłopaków z regionu. Chcemy doprowadzić do sparingu, na którym wielu piłkarzy mogłoby się pokazać Baniakowi z myślą o przyszłości.
Czasu na uporządkowanie całego klubu i drużyny jest bardzo mało. Do pierwszego ważnego meczu pozostał tydzień.
- Szkielet zespołu jest, teraz można go uzupełniać na różnych pozycjach. Na jakim etapie jesteśmy? Trudno powiedzieć, to trener w sparingach budował Pogoń. Zobaczymy, jak wyjdzie w meczach o stawkę. Chcielibyśmy wygranej za tydzień w Siedlcach [pierwsza runda Pucharu Polski - lis]. W kolejnej rundzie trafilibyśmy na wicemistrza Polski Groclin Grodzisk. Ten mecz mógłby ściągnąć kibiców, a także byłby świetnym przetarciem przed ligą. Te mecze byłyby następnym etapem budowy zespołu i formy, bo klub nie wymaga zdobycia Pucharu. Najważniejszym celem będzie awans do ekstraklasy.
Uda się przeżyć rok bez kłopotów finansowych?
- Prezes Czesny i pan Ptak zapewniają, że wszystkie kontrakty, które będą podpisane, i inne zobowiązania będą zrealizowane. My wcześniej własnymi kanałami sprawdzaliśmy pana Ptaka i jego finansowanie klubów, np. ŁKS-u Łódź. Nie zostawiał klubów z długami. Dlatego wierzymy im na słowo.

     źródło:  Gazeta Wyborcza      autor  mq



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2026   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności