|
sobota, 14 czerwca 2003 r., godz: 01:03
- Pamięta Pan pierwszy swój trening z Pogonią? Na koniec zajęć kazał Pan ustawić piłkarzom piłki na linii 16 m i wcelować w poprzeczkę. Zabawa przedłużyła się niemiłosiernie. Co Pan wtedy pomyślał?
- Pamiętam tamten trening. Wprowadziłem szkolną grę. Okazało się, że piłkarzom, ale - podkreślam - nie wszystkim, brakuje umiejętności. Przychodząc do Pogoni, wierzyłem, że uda nam się uratować I ligę, ale z tygodnia na tydzień było coraz gorzej. Porażki były bardzo bolesne. Inaczej być nie mogło: piłkarzom brakowało wiedzy i umiejętności taktyczno-technicznych. Nikogo nie chcę obrażać, ale dla wielu I liga to był za wysoki próg.- Prosił Pan o wzmocnienia? - Nie było wtedy okresu transferowego i to nam utrudniało zadanie. Przedstawiłem jednak prezesowi listę piłkarzy, żeby coś zmienić i jeszcze ratować. Niestety w kasie były pustki i prezes nie spełnił moich życzeń. Trzeba było robić kolejny zaciąg. Przypomnę, że zimą wznowiliśmy treningi o miesiąc za późno. Nową selekcję zrobiliśmy w czasie 10 sparingów. Wiadomo jednak było, że w tym składzie nie uratujemy się. - Chciał Pan odejść? - Miałem w listopadzie propozycję z Ruchu Chorzów, ale wyznaję zasadę, że z tonącego okrętu się nie ucieka i wywiązałem się do końca z kontraktu. - Zarzuciłby Pan sobie coś? - Dziś na wiele spotkań można spojrzeć inaczej. Może powinienem ustawiać zespół bardziej defensywnie, nawet dziewiątką w tyle, i bronić remisu. Ale czy to gwarantowałoby powodzenie? Daliśmy plamę w trzech meczach (Górnik, Odra, Lech). Młodym piłkarzom zabrakło odpowiedzialności i charakteru do podjęcia walki. Także gra systemem sobota - środa - sobota przekraczała ich możliwości fizyczne. - Prawie po każdym meczu tłumaczył Pan zawodników brakiem kondycji. Czy w trakcie rundy nie można było nad nią lepiej popracować? - Uważam, że nie było takiej szansy, bo graliśmy co trzy dni. Pierwszy mecz dobry, drugi średni, trzeci słaby. Tak było. Jakbym przycisnął, organizmy mogłyby nie wytrzymać. Motoryką odstawaliśmy od reszty zespołów. Także ustawienie drużyny pod względem taktycznym wymaga minimum roku, a my nie mieliśmy czasu. I moje tłumaczenia piłkarzom nic nie dawały. - Po wygranej w Ostrowcu była nadzieja na lepsze wyniki. Dlaczego do końca sezonu Pogoń już tylko przegrywała? - Przed wygraną z KSZO zagraliśmy u siebie świetny mecz z Wisłą. Kosztował nas sporo zdrowia, ale chłopcy tak bardzo chcieli wygrać w Ostrowcu, że zapomnieli o zmęczeniu. Wygraliśmy zasłużenie. A czemu później nie było dobrze? Powtórzę: brak umiejętności. Powielaliśmy w spotkaniach błędy, które nie mają prawa przytrafiać się pierwszoligowym zawodnikom. - Generalnie piłkarze nie wykorzystali szansy gry w I lidze. - Tak, ale to dlatego, że nie potrafili szybko nauczyć się i przystosować do pierwszoligowych wymagań. Nie jest jednak tak tragicznie. Paru piłkarzy trafiło do notesów i może nie zginą w III czy IV lidze. Ci doświadczeni nie powinni narzekać na brak ofert i wiem, że je dostają. - Zabierze Pan kogoś do Ruchu? - Nie osłabiam zespołów, w których pracowałem, dlatego nie planuję, by któryś z piłkarzy Pogoni trafił do Ruchu. Byłoby to naganne. Nie wolno rozbijać tego, co już jest rozbite. Obecny skład trzeba uzupełnić i grać w II lidze. - Jak Pan zapamięta Szczecin? - Proszę tego, co powiem, nie odbierać jak pochlebstwa. Dziękuję szczecińskim kibicom i dziennikarzom za wsparcie dla Pogoni. Widziałem, że tylko im zależało na drużynie. Mam nadzieję, że Pogoń szybko wydostanie się z kłopotów i powróci do I ligi. Wszyscy jej jednak muszą pomóc. No i nie zapomnę o pięknych dziewczynach, jakie można spotkać tylko w Szczecinie. 4:8 - takim rezultatem zakończyło się wtorkowe spotkanie zespołu dziennikarzy z Pogonią (trenerzy, masażyści, nieliczni piłkarze). Mieliśmy grać na płycie bocznej, ale trener Wyrobek sprzeciwił się. - Gramy na głównej. Tuż po przerwie szkoleniowiec żegnany brawami symbolicznie zszedł do szatni. Dla dziennikarzy przygotował dwie niespodzianki: paterę w prezencie za kilka miesięcy współpracy i piwo, które wypiliśmy na terenie basenu Pogoni. - To miejsce jest przeklęte. Panowie, ratujcie klub - powiedział. foto: Pogoń On-Line; Jerzy Wyrobek źródło: Gazeta Wyborza
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||