|
poniedziałek, 4 listopada 2002 r., godz: 14:06
- Dla nas ten remis to porażka, bo nie można tracić punktów na własnym boisku, gdy gra się z ostatnim zespołem w tabeli. A jak tu się cieszyć po porażce, nawet gdy zdobyło się gola?...
- Większą porażką jest chyba to, że Pogoń była tego dnia lepsza. - To fakt. Goście przyjechali tu umiejętnie się bronić, a my nie mogliśmy nic na to poradzić. Zagraliśmy bardzo słabo. W ogóle byliśmy dziwnie zdenerwowani, nic nam nie wychodziło. I to jest chyba powód, dla którego tylko zremisowaliśmy. - Strzelił pan bramkę, raz miał idealną sytuację... - Gola strzeliłem idąc "w ciemno" na dobitkę po strzale Piotra Włodarczyka. Uderzenie było mocne i Olszewski odbił piłkę, mnie pozostało wbić ją do siatki. A w pierwszej połowie rzeczywiście dostałem idealne dośrodkowanie, ale zasłonił mnie obrońca, który wyskoczył przede mną. Uderzyłem na "słowo honoru" i nie wyszło... - Był gol w ostatniej minucie? - Nie wiem, czy była bramka... Jeśli tak, to piłka minimalnie przekroczyła linię. Według mnie trafiła w słupek i poprzeczkę. Pech, straszny pech. - Macie pretensje do Robakiewicza o bramkę na 1:1? - Zbyszek przepraszał nas zaraz po gwizdku, sam się przyznał do pomyłki. Takie błędy się zdarzają, nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Szkoda, że zrobił ten błąd w takim meczu i w takim momencie, ale nic się na to nie poradzi. źródło: Przegląd Sportowy
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||