|
środa, 2 października 2002 r., godz: 17:34
- Jeśli w ciągu dziesięciu dni nie podpiszemy umowy z miastem, w sprawie przejęcia przez klub terenów zakładów POLMO, to spółka będzie musiała zbankrutować, a ja właścicielem Pogoni ponownie stanie się Sabri Bekdas – takie słowa od Lesa Gondora, prezesa SSA Pogoń, usłyszeli dziennikarze zgromadzeni na środowej konferencji prasowej. Przypomnijmy bowiem, że dwa dni temu Rada Miasta zdjęła z porządku obrad dyskusję o planowanej transakcji.
Oto szczegóły wypowiedzi Lesa Gondora. - Zadania odbudowy Pogoni podjąłem się świadomie. Byłem pełen nadziei na zrobienie czegoś dobrego dla miasta, a także na zarobienie pieniędzy dla siebie i Pogoni. Na dzień dzisiejszy zrobiliśmy w klubie wiele dobrego. Parę rzeczy nie wyszło, jeszcze trochę może się nie udać, ale na dzień dzisiejszy klub oddłużono na kwotę 10 mln. Zł. Pozostało do spłaty jeszcze 7 mln. zł, z czym uporamy się w najbliższym czasie. Momo tego stwarza mi się problemy podobne do problemów Sabriego Bekdas. Stawiam więc warunek – jeśli nie podpiszemy umowy na tereny po POLMO jeszcze przed wyborami, to spółka będzie musiała zbankrutować, a właścicielem Pogoni stanie się Sabri Bekdas - mówi Les Gondor. - Jest to prawdopodobne, ponieważ jestem przerażony tym, co spotkało mnie w ostatnim tygodniu. To, co usłyszałem od niektórych radnych w czasie posiedzenia Rady Miasta było wręcz horrorem! Naprawdę nie rozumiem, co kierowało radnymi, aby podjąć taką decyzję. Na samym początku miasto przekazało mi 11 propozycji lokalizacji na inwestycje, które miały dać Pogoni dostatnie życie. Jedną z nich było POLMO. W chwili obecnej zakład ten jest w stanie upadłości i w każdej chwili pracę może stracić 200 osób, a bez środków do życia pozostanie kolejne 400 osób. Nasza oferta dawała możliwość przeniesienia produkcji w inne, opłacalne miejsce, a co za tym idzie uratować ten zakład. Nieprawdą jest, że na tym terenie chcę zbudować hipermarket! Miało tam powstać centrum handlowe, dwa hotele, hala widowiskowa, korty tenisowe, aquapark. W cały kompleksie pracę znaleźć miało 1000 osób. A przypominam, że tereny te wcale nie są strategicznymi w Szczecinie - kontynuuje prezes Pogoni. - Wielkim szokiem dla mnie był piątkowy artykuł w Gazecie Wyborczej. Takich oszczerstw nie napisano na mój temat w żadnym innym mieście i żadnej innej gazecie. Wszyscy, którzy kiedykolwiek pracowali u mnie mogą potwierdzić, że nie jestem złodziejem, że nikogo nie pokrzywdziłem. Prawdą jest, że mam w Gorzowie zarzut prokuratorski. Jest on jednak jak najbardziej niesłuszny. Klub żużlowy, którego byłem prezesem - Pergo Gorzów dostało dotację od miasta w wysokości 600 tys. zł na sprzed. Tego samego dnia, kiedy dokonano przelewu, wypłaciłem pieniądze zawodnikom, aby zakupili niezbędny sprzęt. Po pewny czasie okazało się, że zawodnicy nie mogą dokonywać takich zakupów. Możliwość taką ma tylko klub, w imieniu zawodników. Zrobiono z tego sprawę polityczną, gdyż, już w sprawie przekazania tej dotacji, były w Radzie Miasta duże rozbieżności. Prawica nie godziła się na to, za była natomiast lewica. Prokurator, mimo oczywistej racji po mojej stronie, bał się chyba umorzyć sprawę, gdyż posądzono by go o łapówkarstwo itd. – komentuje artykuł, który ukazał się w prasie. - Wracając do Rady Szczecina. Ci ludzie nie mają pojęcia o całej sprawie. Pan Kamrowski, Litwiński, pani Duklanowska to półprzytomni ludzie! Pan Duklanowski pytał się, czy Les Gondor, to moje przezwisko, pseudonim!!! Rada Miasta Szczecina jest niczym Mapet show. Ci ludzie są tak zaślepieni walką przedwyborczą, że za nic mają problemy ludzi tracących pracę w POLMO, rozwój miasta i prestiżu Szczecina, a przede wszystkim Pogoni. Przed posiedzeniem tego gremium położono na ławach radnych piątkową Gazetę Wyborczą, z moim zdjęciem na tytułowej stronie i mnóstwem oszczerstw pod moim adresem. Porównano mnie do Bin Ladena, pisano o sprawach, które nigdy nie maiły miejsca! Nie jest przypadkiem, że artykuł ten powstał w piątek, tuż przed posiedzeniuem Rady Miasta. Był telefonicznie szantażowany. Otrzymałem cztery telefony, w tym dwa anonimowe, w których zaproponowano mi zablokowanie tego artykułu za kwotę 20 tys. zł. Cała ta sytuacja sprawiła, że jestem jeszcze w szoku. Jestem załamany nią. Pytam się, jakim prawe ci ludzie wypisują o mnie takie rzeczy ?! Jeżeli autor tego artykułu zrobił choć jeden procent tego, co ja zrobiłem dla Polski, to przekazuję, z własnej kieszeni, milion złotych na Pogoń. Dzięki pieniądzom moich firm działają kluby kolarski, piłkarski, piłki ręcznej, wspomagane są ogromnymi kwotami szkoły i przedszkola. W związku z niemożnością porozumienia się z Zarządem Szczecina w dniu wczorajszym wycofał się francuski inwestor chcący finansować inwestycje w POLMO. Dużo mówi się o mojej współpracy z panem Paszyńskim. Znam tego człowieka ... pół roku! Ale wiem, że byłoby mi miło robić z nim interesy. Dzięki niemu utrzymuje się w Szczecinie jedyny zdrowo działający zakład - Famabud. Udziały ma on również w POLMO. Nie znam go dokładnie, ale po tym, co zrobiono ze mną, jestem przekonany, że to samo działo się z Paszyńskim. W dniu wczorajszym upłynął termin spłaty raty dla Sabriego Bekdasa. Decyzje Rady Miasta zmusiły mnie, do powrócenia to rozmów z tureckim biznesmenem. W tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak powrót akcji do pana Bekdasa. Dostanę szanasę wypowiedzi przed Radą Miasta. Jeśli nic się po tym nie zmieni, to odejdę. Klub na razie funkcjonować będzie normalnie. Sportowo nic się nie zmieni. – dodaje na zakończenie Gondor. źródło: własne (Michał Fit)
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||