www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
  Gryf
Aktualności
czwartek, 19 września 2002 r., godz: 15:24
- Co się dzieje? - zapytał dziennikarz „Przeglądu Sportowego” 30-letniego bramkarza.
- Samo życie... Mam pretensje do siebie o jedną z bramek. Prasa pisze o dwóch, ale przy tej drugiej nie miałem najmniejszych szans. Gość był sam na sam, uderzył z 10 metrów i piłka wcale nie przeleciała mi pod ręką. Z Kallitheą jedną bramkę jednak zawiniłem. Wyszedłem na 12 metr i łapałem piłkę dośrodkowaną w pole karne. I uciekła mi... Była śliska, ale to mnie nie tłumaczy. Miałem ją w rękach, a później uciekła mi...
- Po co pan wychodził?
- Muszę! Trener nakazuje! Największe pretensje - do mnie i pozostałych bramkarzy - są właśnie wtedy, jeśli nie wychodzimy do dośrodkowań. Nie ma co - jestem zdenerwowany. Przez dwa dni miałem "dolinę", ta sytuacja śniła mi się po nocach. Człowiek siedzi i myśli - co robi źle, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Jednego nie można mi zarzucić - że nie pracuję. Tak właśnie pociesza mnie Marek Koźmiński, mówiąc: "Chłopie, pracuj dalej, sezon się jeszcze nie skończył". Ale na obczyźnie łatwo nie jest. W PAOK jest czterech bramkarzy i każdy chciałby występować. Może teraz odpokutuję, że nie uczestniczyłem w całych przygotowaniach? Wyjechałem jednak ze zgrupowania, gdyż Pogoń robiła mi problemy. Kiedy człowiek znajdzie się w Turcji, czy Grecji, to niezwykle ważny jest język. Dla napastnika nie, ale dla bramkarza jak najbardziej. Bramkarz musi dyrygować partnerami, a grecki to nie angielski. Brakuje mi słów w odpowiednim momencie. Myli mi się, "wyjdź" z "wróć", czy "w prawo" z "w lewo". Wiadomo, że jak siedzę w domu, to nie, ale tam na boisku mam ułamek sekundy, aby krzyknąć. Dla bramkarza kontakt z obrońcami jest ważny. Są tacy bramkarz co milczą. Ja wolę - jak to się mówi po piłkarsku - "żyć w bramce", również cały czas podpowiadając partnerom..
- Jak długo będzie pan siedział na ławce?
- Nie wiem. Zaraz po meczu trener mnie pocieszał, ale w Portugalii bronił kto inny... Nikt nie lubi popełniać błędów, ale te zdarzają się bramkarzom - nawet tym najlepszym.
- Kiedy ostatnio w klubie oglądał pan mecz z ławki?
- To było kilka lat temu, kiedy wróciłem do Pogoni z Anwerpii - jeszcze w drugiej lidze.
- Ostatnio polscy bramkarze nie mają najlepszych dni. Źle interweniuje Kowalewski, niefortunnie Bobel, gola z rzutu wolnego z 20 metrów puszcza Szamotulski, a piłka leciała prosto na niego
- Leciała na niego - owszem, tak się wydaje z trybun, ale czasami takie piłki są najgorsze. Lecą tuż nad ziemią albo kozłują, w obu wypadkach mogą zmienić kierunek lotu tuż przed bramkarzem. I co wtedy? Winny jest bramkarz. Wolę, kiedy piłka zmierza pod poprzeczkę, a ja mogę wykonać paradę i ją wybić. Wtedy wszyscy oklaskują bramkarza...

     źródło:  Przegląd Sportowy      autor  pa



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2026   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności