|
czwartek, 15 sierpnia 2002 r., godz: 19:32
- Czy jesteś optymistą przed sobotnim meczem w Warszawie? - Jestem, choć nie ukrywam, że po ostatnich dwóch porażkach jesteśmy przybici psychicznie. Co z tego, że nasza gra w meczu z Groclinem wyglądała już lepiej, skoro nadal nie mamy punktów. A nam są one bardzo potrzebne, aby wyjść z dołka psychicznego, i musimy ich szukać także w Warszawie. - Skąd Twoja wiara w możliwość wywalczenia choćby punktu? - Uważam, że piłkarsko jest w Legii kilku zawodników słabszych od nas, ale wiadomo, że gra zespół. Legia nie miała dobrego startu w lidze, bo zdobyła tylko dwa punkty w dwóch meczach wyjazdowych. A od mistrza trzeba wymagać więcej. Będą fizycznie zmęczeni meczem z Barceloną, choć ja na ich zmęczenie tak bardzo nie liczę. Pewnie zdążą się zregenerować. - Legia będzie chciała na was zrehabilitować się za porażkę w Barcelonie. Jesienią, po klęsce w Pucharze UEFA 1:6 w Walencji, warszawianie przyjechali do Szczecina i wygrali 3:0. Wiele wskazuje na powtórkę. - Nie widziałem jesiennego meczu, ale wiem od kolegów, że to Pogoń grała, a Legia strzelała. To tylko potwierdza moje przypuszczenia, że legioniści nie będą zmęczeni pucharowym występem. W warszawskim klubie też każdy liczy, że po dwóch remisach czas na zwycięstwo, a w dodatku przyjeżdża do nich ostatni zespół w tabeli. Nie załamuje nas to jednak. Musimy grać blisko siebie, mądrze taktycznie i liczyć na kontrę. Może dojdzie do zdrowia Edin Saranović [kontuzjowany napastnik z meczu z Groclinem - red.], bo jest to szybki piłkarz i idealny do gry z kontry. - Jakbyś mógł decydować o taktyce, to jaką byś obrał? - Nie skończyłem żadnej szkoły trenerskiej, ale z doświadczenia piłkarskiego wiem, że nie możemy grać z Legią otwartej piłki. To dobry zespół z kilkoma indywidualnościami w ofensywie: Yahaya, Kucharski, Vuković. U nas każda formacja musi się asekurować i być blisko siebie. Jak jakiś legionista minie naszego zawodnika, to musi od razu wpadać na drugiego. Przypominam sobie poprzednie mecze, gdy na początku to my dyktowaliśmy warunki gry, a kończyło się 0:4, a nawet 0:5. Nie możemy też bać się grać, bo jak z góry zaakceptujemy porażkę, to lepiej nie jedźmy na mecz. Nie jesteśmy słabsi piłkarsko od Legii, ale problem tkwi w psychice. Każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik. Cały wywiad z Dariuszem Dźwigałą
foto: Agencja Gazeta źródło: Gazeta Wyborcza
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||