|
poniedziałek, 12 sierpnia 2002 r., godz: 10:51
- Czy jeszcze się panu chce prezesować Pogoni?
- Spokojnie. Budujemy drużynę. Do drugiego miejsca mamy raptem cztery punkty straty. Nie należy panikować. Z Groclinem przynajmniej już graliśmy. Dopóki znowu "kalosz" nas nie wykosił. Dwa ataki z tyłu na Saranovicia i Adżena i obaj wylądowali w szpitalu. Jeśli tak dalej będą nam sędziować, to w końcu rozpętam z tego aferę. - Kibice Pogoni nie wywieźli pana jeszcze na taczce?- Na szczęście decyzje w klubie podejmują akcjonariusze, a nie grupka rozwydrzonych kibiców czy Komitet Wojewódzki w Szczecinie. Liga dopiero się rozpoczęła. Przed nami jeszcze dwadzieścia osiem spotkań. - Podobno co bardziej krewcy sympatycy Pogoni już pana dopadli i doszło do rękoczynów? - Kto rozpowiada takie bzdury? Znajomi przyjechali na mecz mnie oglądać, bo doszły ich słuchy, że mnie w Szczecinie pobili, bo nie podpisałem kontraktów ze Skrzypkiem i Dymkowskim. To opowieści dziwnej treści. Niemniej dostało mi się od kilku "kiboli". Wyrwało im się kilka haseł w stylu: "Werner! Co? Ty k... ". Ale nie pękam. Spokojnie robię swoje. Wiem, że przyjdzie pora na wygrywanie. Już teraz nam by się udało, gdyby Rodriquez wykorzystał "patelnię" i zamiast kiwać bramkarza strzelił z dwunastu metrów. Byłoby 2:0 dla nas i po zawodach. Nie zdążyłem jeszcze powiedzieć, że takie sytuacje się mszczą, a Groclin wyrównał. - No właśnie, największe pretensje dotyczą sprowadzenia do Pogoni Rodriqueza. - Chłopak w końcu "zaskoczy". W czterech sparingach strzelił nam pięć goli. Teraz musi się przełamać i zdobyć bramkę w lidze. Potem już poleci... - Czy trener Albin Mikulski nie siedzi już na beczce prochu? - Na pewno jest wystraszony. Ma prawo być nerwowy. Podobnie jak i ja. Ale karta się odwróci. Pocieszam go: "Mikuś" praca przed sezonem została wykonana, byłem z tą drużyną, widziałem jak ją przygotowujesz, to musi wreszcie przynieść efekt. Najpierw jednak drużyna musi się zgrać. Przecież do ostatniego tygodnia komponowaliśmy skład. Zawodnikom brakuje wspólnego ogrania. - Romaniuka i Chi-Fona ściągnął pan, by gasili pożar po klęsce w Lubinie. - Chi-Fona zatwierdziłem w piątek po 20. Był on już jednak w kręgu naszych zainteresowań przed meczem z Lubinem. Podobnie Romaniuk. Obaj przeciw Groclinowi zagrali poprawnie, a Chi-Fon nawet bardziej niż przyzwoicie. Transfery więc były przemyślane. - Ale trener Mikulski twierdzi, że na jego liście życzeń byli piłkarze, którzy ostatecznie wylądowali w Lubinie. - "Mikuś" jak będzie tak opowiadał, to go wyrzucę. A po co mu to? Czasami trudno go zrozumieć. Czyżby mu zależało na sianiu zamętu w Szczecinie? Owszem, byłem przed sezonem w Krakowie po wzmocnienia. Ale szybko zszedłem na ziemię, gdy Kapka krzyknął za Moskalewicza półtora miliona, za Sosina milion dwieście, a za Nicińskiego i któregoś z Zająców po milionie złotych. Lubin ich może mieć za miedź, a nas na to nie stać. Zaraz będę musiał op... trenera za gadanie bzdur... źródło: PS
Mały
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||