|
środa, 24 lipca 2002 r., godz: 10:35
- Twojemu odejściu i Roberta Dymkowskiego towarzyszyła fatalna atmosfera. Jak do tego doszło? - To jest dla mnie niezrozumiałe. Uważałem pana Piotra Wernera za dżentelmena. Dziwię się, na jakiej podstawie wypowiada się na temat moich warunków kontraktowych, jakie negocjowałem w innych klubach, bo nie rozmawiałem z nim na ten temat. Wszystko to, co o mnie mówi, jest wyssane z palca. Trudno mi się nawet odnieść do określenia mojego zachowania jako kolaboracji. Teraz i w przeszłości było to postrzegane negatywnie; jako zdrada, oszustwo. Myślę, że ten pan użył po prostu słowa, którego znaczenia nie rozumie. Kluby dzwoniły do mnie, bo miały do tego prawo. Ich przedstawiciele wiedzieli, że będę wolnym zawodnikiem, bo kończy mi się kontrakt z Pogonią. To oni zaczęli wcześniej rozmowy, a moim zdaniem pierwsza powinna być Pogoń. Nie zrobiła tego, więc uważałem za stosowne szukanie nowego pracodawcy. - Żałujesz, że musiałeś szukać? - Widząc to, co się dzieje teraz w Pogoni, jak jej władze obeszły się z Robertem Dymkowskim, to nie mam czego żałować. To krzywdzi szczecińską piłkę. Pozbywanie się człowieka, który jest swego rodzaju symbolem klubu, to coś niezrozumiałego. Nie sądzę, aby trener Mikulski sprowadził supernapastników do Pogoni, takich, którzy przewyższaliby Roberta nie tyle wartością sportową co duchową. Taką, którą on wprowadzał do drużyny jako kapitan. To jest niezwykle ważne, często zapomina się o tym. Przeczytaj cały wywiad z Pawłem Drumlakiem
źródło: Gazeta Wyborcza
pa
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||