|
piątek, 31 maja 2002 r., godz: 08:37
O tym dniu marzyli całe życie! Dziś na boiskach Korei i Japonii rozpoczynają się mistrzostwa świata. Nasi piłkarze pokonali długą drogę, by móc w nich zagrać. Ich sny się spełniły.
Jacek Krzynówek: z małej wioski w wielki świat. Od kiedy pamieta - nie widział świata poza piłką. Kolegów miał głównie z boiska. Nie palił, piwa unikał, ale raz został przyłapany przez mamę, Annę, na wagarach! Ostra reprymenda słowna poskutkowała. Jacek pochodzi z niewielkiej wsi Chrzanowice pod Piotrkowem Trybunalskim. Wyrwać się stąd było nie lada sztuką. Jemu się udało. Nigdy nie ukrywał skąd pochodzi. Nie wstydzi się. Dla mieszkańców swojej miejscowości jest dzisiaj niekwestionowanym idolem. Sam też całą wioskę i jej mieszkańców darzy ogromnym sentymentem. I chętnie dzieli się własnym sukcesem. Pomógł miedzy innymi dzieciakom z miejscowej podstawówki. Poprosiły go w ubiegłym roku o pieniądze na zakup komputera do szkolnej pracowni. I wkrótce na konto szkoły wpłynęła odpowiednia kwota. 26 lat, gra w lidze niemieckiej; pomocnik FC Nuernberg; w 2001 r. zarobił według "Złotej Setki" "Super Sportu" 2,51 miliona zł. Marek Koźmiński: mistrz ośmiolatków w pływaniu. W szkole lubił się migać od zajęć. Wspólnie z kolegami korzystał z jednego, kserowanego w kilkudziesięciu egzemplarzach, zwolnienia lekarskiego. Przez kilka tygodni akcja się wiodła, ale w końcu została rozpracowana przez nauczycieli. Stało się to, gdy pół szkoły (głównie chłopcy) nie przyszło na lekcję, mając lewe usprawiedliwienie! Wszystkie identyczne. "Koza" był bardzo ruchliwy, sprawny, chętny do gier. Sporo czasu poświęcał pływaniu. Zdobył nawet mistrzostwo okręgu krakowskiego w grupie początkującej dla ośmiolatków. Gdy rozpoczął naukę w szkole sportowej, zainteresował się łyżwiarstwem. W wieku jedenastu lat zapisał się z kolegami do sekcji piłkarskiej Hutnika Kraków. No, a potem to już go wciągnęło. Bardzo przeżywał wszystkie mecze reprezentacji Polski. Gdy słyszał narodowy hymn zawsze wstawał i sam śpiewał Mazurka Dąbrowskiego. 31 lat, gra w lidze włoskiej, pomocnik Brescii Calcio; w ubiegłym roku zarobił według "Złotej Setki" Super Sportu 5,42 miliona zł. Radosław Majdan: ulubieniec pięknych kobiet. Jako dziecko planował, że pójdzie w ślady ojca marynarza i tak jak on w młodości postanowił zostać... judoką. Przygoda ze sportami walki nie trwała jednak długo. Gdy się skończyła - zajął się koszykówką. Tę dyscyplinę również porzucił. Jego trener nie mógł zrozumieć tej decyzji. Uważał, że chłopak traci sportową szansę. Radosław rozpoczął jednak prawdziwą karierę. Na początek jako model. Prezentował bieliznę firmy Triumph. Podobał mu się świat pięknych kobiet. I on światu pięknych kobiet również się podobał. Jednak porzucił to zajęcie, gdyż jak tłumaczy, pieniędzy z tego nie było wielkich, a więcej przyjemności sprawiała mu gra w piłkę. I odnosi w niej wielkie sukcesy, chociaż ulubieńcem płci pięknej pozostał. Podobno ma na swoim sumieniu wiele niewiast. 30 lat, gra w lidze tureckiej, bramkarz Goeztepe Izmir; w ubiegłym roku zarobił według "Złotej Setki" "Super Sportu" 1,00 milion zł. Tomasz Kłos: gracz wczesnoporanny. Gdy był z rodzicami na wczasach w Międzyzdrojach, budził ojca o świcie i wyciągał na poranną grę w piłkę. Jeśli tata odmawiał, to szedł do sąsiada z domku letniskowego i męczył go tak długo, aż się udało. W podstawówce był mistrzem wszech sportów. Kolekcjonował dyplomy. Zwyciężał m.in. w takich dyscyplinach jak: ping-pong, rzut piłką palantową, hokej (zespołowo), strzelectwo. Do piątej klasy był prymusem. A później się opuścił, ze względu na obozy, zgrupowania. 29 lat, gra w lidze niemieckiej, obrońca FC Keiserlautern; w ubiegłym roku zarobił według "Złotej Setki" "Super Sportu" 2,02 miliona zł. Tomasz Wałdoch: kopał i kopał. Wszystko, co było okrągłe i przypominało piłkę, bardzo chętnie kopał. Najczęściej kłębek wełny. Gdy kiedyś mama wysłała go po zakupy, poszedł z nową piłką. Do sklepu z nią nie mógł wejść, więc zostawił ją w... koszu na śmieci. Zrobił zakupy i... futbolówki już nie było. To było jego najstraszniejsze doświadczenie futbolowe - wspomina mama. W szkole był wyróżniającym się uczniem. Zawsze miał świadectwo z czerwonym paskiem. W okresie letnim komitet osiedlowy organizował różnego rodzaju zawody dla dzieciaków. W wyścigach rowerowych dla maluchów na ogół był pierwszy. 31 lat, gra w lidze niemieckiej, obrońca Schalke 04 Gelsenkirchen; w ubiegłym roku zarobił według "Złotej Setki" "Super Sportu" 4,16 miliona zł. Piotr Świerczewski: po prostu lider. Od swych najmłodszych lat był bardzo zaradny. Gdy mama przebywała w pracy, on buszował w kuchni. Kisiel gotował, jajecznicę smażył. Pod ich blokiem w Nowym Sączu brylował wśród wielkiej gromady dzieciaków. Wszyscy lubili Piotrusia i starszego brata Marka - dzisiaj też piłkarza. "Świercz" lub "Mały Generał" będąc brzdącem wykręcił mamie Irenie i ojcu Mirosławowi niezły numer. Poszedł sobie zwiedzać jakąś dopiero co rozpoczętą budowę. Wszyscy go szukali przez parę godzin. W końcu się odnalazł. Cały i zdrowy, tylko bez butów. Sam nie wie, gdzie je zostawił. Rodzice do dziś wspominają tę jego przygodę. 30 lat, gra w lidze francuskiej, pomocnik Olympique Marsylia; w ubiegłym roku zarobił według "Złotej Setki" "Super Sportu" 3,81 miliona zł. źródło: SE
Mały
Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?
Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników. Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Pogoń On-Line |
redakcja | współpraca | ochrona prywatności | |||||||